Nienajgorsza grafika (dla niewymagających)
Osiem rodzajów broni
Brak monotoni miejsc
Cztery epizody
System rozkazów (ułatwienie)
Niezła strona dźwiękowa
Ciekawe misje
Przerywniki (animacje)
Babol podczas rejestracji :)
Wymagania sprzętowe, nieadekwatne do grafiki
Spoooora instalka
INFORMACJE
Gatunek: Strzelanki
Licencja: freeware
Data wydania: 2007
Pobrań: 3318
Producent: Rival Intenractive
Wymagania sprzętowe:
1.5 GHz Athlon 64, Pentium or equivalent CPU, Geforce 4 (non MX)/Radeon 9600 64Mb or above video card, 256 MB RAM, Windows 2000 / XP, DirectX 8 compatible sound card
1.5 GHz Athlon 64, Pentium or equivalent CPU, Geforce 4 (non MX)/Radeon 9600 64Mb or above video card, 256 MB RAM, Windows 2000 / XP, DirectX 8 compatible sound card
Dodatkowe opcje:
Internet/LAN, Rekordy online
Internet/LAN, Rekordy online
Język:
Angielski
Angielski TAGI
INNE Z TEMATU
PRISM: Guard Shield
OCEŃ
Na scenie darmowych gier FPS, ostatnimi czasy mamy w czym przebierać, tym samym na przyszłość możemy patrzeć z optymizmem. Jednak większość nastawiona jest na rozgrywkę sięciową, bez możliwości gry fabularnej. Dlaczego? Czyż w większości nie udostępniono botów, mogących posłużyć nam za przeciwników w trybie singleplayer? Wydobywa się to pewnie z "lenistwa" programistów, ponieważ lepiej stworzyć kilka map, modele i dwa-trzy utwory muzyczne, niż mozolnie rozpisywać i realizować plan przygody gracza. Oczywiście, pojawiło się kilka tytułów, w których wcielaliśmy się w pogromcę UFO, bohatera, ratującego świat od zombie etc., jednak większość z nich przeszła bez echa. Do tych bardziej udanych, można by zaliczyć America's Army: Special Forces - produkcję stworzoną przez amerykańską armię. A co byście powiedzieli na grę, wydaną przez Gwardię Narodową? Witajcie w świecie PRISM: Guard Shield.
Jest rok 2016. Nazywasz się Frank Shepherd. Zostajesz wysłany do pilnowania portu w Nowym Jorku. Podczas nocnego patrolu, gdzieś nieopodal padły strzały. W trybie natychmiastowym wysłano Cię w owe miejsce wraz z kompanami, byś sprawdził co się dzieje. Okazało się, że teren opanowali terroryści. Od tego momentu, jesteś sterowany przed dowódcę - wypełniaj pieczołowicie jego rozkazy, pamiętając, że przyda się ostra broń oraz dobre oko.
Gra podzielona jest na cztery duże epizody, a w każdym z nich spędzimy minimum kilkadziesiąt minut, zależnie od wybranego wcześniej poziomu trudności. Oczywiście, na początku tylko jeden z nich jest dostępny, na odblokowanie reszty, trzeba sobie ciężko zapracować. Krok po kroku realizujemy plan totalnej destrukcji, pozbywając się niechcianych gości. Niestety, nie będzie to na pierwszy rzut oka trudne, gdyż ich inteligencja nie przysporzy nam zbyt dużego problemu. Gorzej sprawa wygląda jak na jednego naszego człowieka, przypada kilkudziesięciu terrorystów. Tutaj już potrzeba rozwagi, dobrego planu ataku, skradania się i...dobrej snajperki. Autorzy ukrywając niedoskonałości AI, ustawili przeciwników w wyjątkowo uprzykrzających nam życie, miejscach. A to nagle ktoś nas "sprzątnie" z dźwigu, innym razem zostajemy zaskoczeni nagłym wyjściem delikwenta z kanału, a nawet strzelają do nas ze środka skrzyń. Cóż, autorom w tym przypadku nie zabrakło wyobraźni.
Całą zabawę toczymy w różnych miejscach, dlatego też nie ma mowy o nudzie. Rozpoczynamy na parkingu, by za chwilę znaleźć się w niebezpiecznym otoczeniu kontenerów. Kolejny krok to statek, lot helikopterem, błądzenie po kanałach etc., jest co przejść i gdzie się zgubić (a dodatkowo poumieszczać naszych wrogów). Jedną z ważniejszych stron w FPS-ach jest broń i tu mamy w czym wybierać. Shotgun, Shavoff 7 (karabin), Dashkov12 (pistolet), ATGL_1(snajperka) to tylko wstęp do ośmiu rodzajów. Oczywiście rozpoczynamy od zwykłego pistoletu, jednak później zbieramy to, co pozostanie po naszych wrogach, udoskonalając nasz arsenał (mowa tu też o amunicji). Niestety, możemy przy sobie posiadać praktycznie tylko trzy bronie, w tym jedna na stałe - paralizator, resztę można systematycznie wymieniać. Kiedy zostaniemy ranni, nie wykrwawimy się (jak to miało miejsce w Urban Terror), gdyż co chwilę można zebrać pomocne apteczki, uzupełniające nasz pasek życia.
Pewnie większość z was, przeraziła od razu wielość instalki programu i może budzić to pewne mieszane uczucie. Ma to swoje uzasadnienie. Autorzy maksymalnie jak tylko mogli, próbują wciągnąć nas w fabułę. Od czasu do czasu, urzekani jesteśmy animacjami, będącymi łagodnym przejściem z jednego zadania do drugiego. Choć jest ich całkiem sporo, to nie są one wyjątkowej jakości, tym samym raczej nie spodziewałbym się w tej kwestii fajerwerków (jednak dobrze, że są - dodatkowy smaczek). Jak natomiast wygląda sama grafika w grze? Silnik, na jakim opiera się PRISM: Guard Shield ma swoje lata i ciężko z niego wyciągnąć więcej, niż widać na ekranie. Po ustawieniu na jakąś rozsądną rozdzielczość, można jeszcze jako tako przełknąć widok średniej jakości tekstur, jednak w niższych gra wygląda naprawdę brzydko. Gdybym miał porównywać WarRock z dziełem Rival Intenractive, bez wahania wybrałbym tego pierwszego. Tym bardziej, że jakość wizualna, zupełnie nie ma się do wymagań sprzętowych, fundując nam konieczność zmniejszenia detali dla płynnej zabawy. Animacja postaci i ich budowa, nie jest zła i może cieszyć oczy, wygląda nawet dość realistycznie. Podczas rozgrywki w tle leci muzyczka, będąca lekką, nie przeszkadzającą melodią - w zupełności wystarcza. Także wszelkiego rodzaju strzały, odgłosy, jęki etc., trzymają bardzo dobry poziom.
Chciałoby się powiedzieć, że wraz z dobrą grą fabularną dla pojedyńczego gracza, postarano się także o rozbudowany multiplayer. Niestety, ta kwestia jest zupełnie dla mnie nie zrozumiała. Wstępnie podczas rejestracji, napotykamy mały bug, który dla nie znających problemu, może zupełnie zniechęcić do zabawy sieciowej. Nie dość, że ustalenie swojej nazwy, graniczy z cudem, bo wszystkie pozajmowane (dając do zrozumienia, że serwery muszą być nieźle oblegane) to jeszcze pomylono pola dla wpisania e-maila oraz hasła. Czyli w miejsce hasła, wpisujemy swój adres skrzynki pocztowej. Cóż, pozostawię to bez komentarza. Kiedy wejdziemy do środka, okazuje się, że potencjalnych graczy jest jak na lekarstwo, a dodatkowo udostępniono tylko jedną możliwą rozgrywkę (dobro kontra zło). A najlepsze w tym wszystkim jest to, że jak zdecydujemy się na jakiś pokój, w tym momencie ze spokojem można odliczyć sobie kilka minut na czekanie. Kto tyle wytrwa, będzie mógł pograć sobie z...botami!!! Bo jak wytłumaczyć fakt, że przy nazwie serwera widnieje jeden gracz, a w rzeczywistości jest ich kilku???
PRISM: Guard Shield na pewno jest ciekawą produkcją, skupioną głównie na zabawę dla jednego gracza. Widocznie musi tak być, że jak jedno dobrze działa to drugie wyjątkowo kuleje. Autorzy niby pracują nad udoskonaleniem gry sieciowej, jednak ostatnia aktualizacja z października, pokazuje raczej, że na to możemy jeszcze długo poczekać. Na dzień dzisiejszy udostępniono nam całkiem przyjemną przygodę fabularną, pozwalającą poczuć się w skórze tajniaka i w gruncie rzeczy autorom mimo wszystko całkiem nieźle to wyszło. Polecam tym, którym brakuje walki z komputerowym przeciwnikiem i to nie na punkty, tylko na śmierć i życie. Miłej zabawy!
Jest rok 2016. Nazywasz się Frank Shepherd. Zostajesz wysłany do pilnowania portu w Nowym Jorku. Podczas nocnego patrolu, gdzieś nieopodal padły strzały. W trybie natychmiastowym wysłano Cię w owe miejsce wraz z kompanami, byś sprawdził co się dzieje. Okazało się, że teren opanowali terroryści. Od tego momentu, jesteś sterowany przed dowódcę - wypełniaj pieczołowicie jego rozkazy, pamiętając, że przyda się ostra broń oraz dobre oko.
Gra podzielona jest na cztery duże epizody, a w każdym z nich spędzimy minimum kilkadziesiąt minut, zależnie od wybranego wcześniej poziomu trudności. Oczywiście, na początku tylko jeden z nich jest dostępny, na odblokowanie reszty, trzeba sobie ciężko zapracować. Krok po kroku realizujemy plan totalnej destrukcji, pozbywając się niechcianych gości. Niestety, nie będzie to na pierwszy rzut oka trudne, gdyż ich inteligencja nie przysporzy nam zbyt dużego problemu. Gorzej sprawa wygląda jak na jednego naszego człowieka, przypada kilkudziesięciu terrorystów. Tutaj już potrzeba rozwagi, dobrego planu ataku, skradania się i...dobrej snajperki. Autorzy ukrywając niedoskonałości AI, ustawili przeciwników w wyjątkowo uprzykrzających nam życie, miejscach. A to nagle ktoś nas "sprzątnie" z dźwigu, innym razem zostajemy zaskoczeni nagłym wyjściem delikwenta z kanału, a nawet strzelają do nas ze środka skrzyń. Cóż, autorom w tym przypadku nie zabrakło wyobraźni.
Całą zabawę toczymy w różnych miejscach, dlatego też nie ma mowy o nudzie. Rozpoczynamy na parkingu, by za chwilę znaleźć się w niebezpiecznym otoczeniu kontenerów. Kolejny krok to statek, lot helikopterem, błądzenie po kanałach etc., jest co przejść i gdzie się zgubić (a dodatkowo poumieszczać naszych wrogów). Jedną z ważniejszych stron w FPS-ach jest broń i tu mamy w czym wybierać. Shotgun, Shavoff 7 (karabin), Dashkov12 (pistolet), ATGL_1(snajperka) to tylko wstęp do ośmiu rodzajów. Oczywiście rozpoczynamy od zwykłego pistoletu, jednak później zbieramy to, co pozostanie po naszych wrogach, udoskonalając nasz arsenał (mowa tu też o amunicji). Niestety, możemy przy sobie posiadać praktycznie tylko trzy bronie, w tym jedna na stałe - paralizator, resztę można systematycznie wymieniać. Kiedy zostaniemy ranni, nie wykrwawimy się (jak to miało miejsce w Urban Terror), gdyż co chwilę można zebrać pomocne apteczki, uzupełniające nasz pasek życia.
Pewnie większość z was, przeraziła od razu wielość instalki programu i może budzić to pewne mieszane uczucie. Ma to swoje uzasadnienie. Autorzy maksymalnie jak tylko mogli, próbują wciągnąć nas w fabułę. Od czasu do czasu, urzekani jesteśmy animacjami, będącymi łagodnym przejściem z jednego zadania do drugiego. Choć jest ich całkiem sporo, to nie są one wyjątkowej jakości, tym samym raczej nie spodziewałbym się w tej kwestii fajerwerków (jednak dobrze, że są - dodatkowy smaczek). Jak natomiast wygląda sama grafika w grze? Silnik, na jakim opiera się PRISM: Guard Shield ma swoje lata i ciężko z niego wyciągnąć więcej, niż widać na ekranie. Po ustawieniu na jakąś rozsądną rozdzielczość, można jeszcze jako tako przełknąć widok średniej jakości tekstur, jednak w niższych gra wygląda naprawdę brzydko. Gdybym miał porównywać WarRock z dziełem Rival Intenractive, bez wahania wybrałbym tego pierwszego. Tym bardziej, że jakość wizualna, zupełnie nie ma się do wymagań sprzętowych, fundując nam konieczność zmniejszenia detali dla płynnej zabawy. Animacja postaci i ich budowa, nie jest zła i może cieszyć oczy, wygląda nawet dość realistycznie. Podczas rozgrywki w tle leci muzyczka, będąca lekką, nie przeszkadzającą melodią - w zupełności wystarcza. Także wszelkiego rodzaju strzały, odgłosy, jęki etc., trzymają bardzo dobry poziom.
Chciałoby się powiedzieć, że wraz z dobrą grą fabularną dla pojedyńczego gracza, postarano się także o rozbudowany multiplayer. Niestety, ta kwestia jest zupełnie dla mnie nie zrozumiała. Wstępnie podczas rejestracji, napotykamy mały bug, który dla nie znających problemu, może zupełnie zniechęcić do zabawy sieciowej. Nie dość, że ustalenie swojej nazwy, graniczy z cudem, bo wszystkie pozajmowane (dając do zrozumienia, że serwery muszą być nieźle oblegane) to jeszcze pomylono pola dla wpisania e-maila oraz hasła. Czyli w miejsce hasła, wpisujemy swój adres skrzynki pocztowej. Cóż, pozostawię to bez komentarza. Kiedy wejdziemy do środka, okazuje się, że potencjalnych graczy jest jak na lekarstwo, a dodatkowo udostępniono tylko jedną możliwą rozgrywkę (dobro kontra zło). A najlepsze w tym wszystkim jest to, że jak zdecydujemy się na jakiś pokój, w tym momencie ze spokojem można odliczyć sobie kilka minut na czekanie. Kto tyle wytrwa, będzie mógł pograć sobie z...botami!!! Bo jak wytłumaczyć fakt, że przy nazwie serwera widnieje jeden gracz, a w rzeczywistości jest ich kilku???
PRISM: Guard Shield na pewno jest ciekawą produkcją, skupioną głównie na zabawę dla jednego gracza. Widocznie musi tak być, że jak jedno dobrze działa to drugie wyjątkowo kuleje. Autorzy niby pracują nad udoskonaleniem gry sieciowej, jednak ostatnia aktualizacja z października, pokazuje raczej, że na to możemy jeszcze długo poczekać. Na dzień dzisiejszy udostępniono nam całkiem przyjemną przygodę fabularną, pozwalającą poczuć się w skórze tajniaka i w gruncie rzeczy autorom mimo wszystko całkiem nieźle to wyszło. Polecam tym, którym brakuje walki z komputerowym przeciwnikiem i to nie na punkty, tylko na śmierć i życie. Miłej zabawy!
KOMENTARZE
Gość
+0
2012-05-12 18:40:06
:D gierka wygląda nieźle... może pobiorę...
Gość
+0
2012-05-11 16:15:02
słofnik iensyka polskiego rzeby wiecieć jak po polskiemu pisze siem ine fyrasy niż "zajebista" tesz se pobiesz
Gość
+0
2012-05-11 15:39:35
no pobieram komentarze som dobre niewiem cz bendzie zajebista
Gość
+0
2009-11-12 10:44:35
Beznadzieja. Niektóre niedopatrzenia nie pozwalają cieszyć się grą.
Granaty gostek rzuca w tę stronę w którą się przemieszczamy (cofałem się, rzuciłem granat, patrze, granat za mną)
Gdy przeciwnik nas nie widzi, jednym strzałem w głowę można go zabić. Za to jak nas zobaczy, to trzeba tak ze 3 kulki w łeb wpakować.
Czasem czułość myszki gwałtownie spada, w ten sposób zginąłem kilka razy.
Granaty gostek rzuca w tę stronę w którą się przemieszczamy (cofałem się, rzuciłem granat, patrze, granat za mną)
Gdy przeciwnik nas nie widzi, jednym strzałem w głowę można go zabić. Za to jak nas zobaczy, to trzeba tak ze 3 kulki w łeb wpakować.
Czasem czułość myszki gwałtownie spada, w ten sposób zginąłem kilka razy.
artikon75
+0
2009-08-10 08:54:46
gorąco POLECAM !!! Grafika nia olśniewa ale to w końcu freeware. Liczy się grywalność a tej nie brakuje. pozdro
Gość
+0
2008-09-26 17:27:51
Dużo osób gra w to przez sieć ? Jeśli tak to czy pingi są dobre ? A jeśli tak to gra jest 5/5.
Medard
kelos0s
+0
2008-03-23 22:26:43
Hmm powiem tak z tym silnikiem sie moge zgodzic ze nie zostal w calosci wykorzystant a co do broni sie nie zgodze wejdz na oficjalna stronke gry i zobacz bron "dashkow" nie bardzo przypomina deagla ;] pozdro jeszcze raz :)
Pingwin[stary]
+0
2008-03-23 20:32:08
[dla sprostowania, te "stary", to chodzi o to że jeszcze przed opcją logowania, gdy po prostu wpisywało się nick do komentarza, używałem Pingwin, ale ktoś mi zajął...]
Ale nie które bronie bliźniaczo przypominają te, z których korzystamy teraz. Przykładowo ten pistolet co mamy na początku, jest podobny do właśnie Desert Eagle'a, to co jest na 2 screenie, to gdyby nie przyrząd do celowania, byłby niemal AK. Więc w sumie podkolorowali teraźniejsze bronie i zmienili nazwy. A grafika, widać że silnik jest dobry, ale nie wykorzystany. Przydałoby się więcej detali.
Ale nie które bronie bliźniaczo przypominają te, z których korzystamy teraz. Przykładowo ten pistolet co mamy na początku, jest podobny do właśnie Desert Eagle'a, to co jest na 2 screenie, to gdyby nie przyrząd do celowania, byłby niemal AK. Więc w sumie podkolorowali teraźniejsze bronie i zmienili nazwy. A grafika, widać że silnik jest dobry, ale nie wykorzystany. Przydałoby się więcej detali.
Gość
+0
2008-03-23 19:46:12
od Kelos0s do Pingwina[starego] :P. Co ci przeszkadzają te bronie , widać że programiści mieli pomysły i wykorzystali to , a z tą grafiką też się nie zgodze ponieważ jest to gra FREEWARE ,a nie komercyjna produkcja. Pozdro dla ciebie ;]





1500 MB

