PAMIĘTAJ MNIE:
1 / 2 lewo
Questor
4
Pobierz:
Dodany: 2010-02-03
Artykuł: Questor

pomysł
grywalność
przyjemne z pożytecznym
miła grafika i muzyka
głupi mieszkańcy
frustrujące detale
INFORMACJE
Gatunek: Platformowe
Licencja: freeware
Data wydania: 2008
Pobrań: 1330
Producent: Banana Games
Wymagania sprzętowe:
Procesor 1.5 GHz, 512 MB RAM
Dodatkowe opcje:
Rekordy online
Język: Angielska wersja językowa Angielski
TAGI
Autora: de, blob
INNE Z TEMATU

 

De Blob

De Blob De Blob De Blob
OCEŃ
  Czy wydawało ci się kiedyś, że twoje życie jest pozbawione barw? Zauważasz czasami (a nawet częściej) podczas codziennej podróży do pracy czy szkoły, iż całe miasto emanuje tylko odcieniami szarości? Nie chciałbyś czasami wyrwać się z tego czarnobiałego wymiaru i pokolorować go na nowo? Nie, zapomnij o lataniu po ulicy z puszką farby i malowaniu budynków, jest to karalne. Możesz natomiast zagrać w De Blob , które przynosi równie dużo frajdy.  

  Zacznijmy od krótkiej historyjki, przedstawionej w grze jako zbiór obrazków. Blob – główny bohater – pewnego razu przelatywał sobie spokojnie obok planety, która wyglądała jak nasza Ziemia. Nie zauważył niestety meteorytu, który uderzył w jego statek kosmiczny, zmuszając go do awaryjnego lądowania w mieście. Okazało się, iż miejsce to jest pozbawione wszelkich barw, jedynie mieszkańcy emanują kolorami. W tym momencie do akcji wchodzi Blob, który, jak się okazuje, nie jest jakimś tam zielonym ufoludkiem, a masywną żywą kulą-pędzlem, która kopiuje barwy z otoczenia i używa ich do malowania różnych obiektów. W praktyce wygląda to tak, że zgniata mieszkańców, gdyż, jak już wspomniałem, są jedynym źródłem kolorów na tej planecie (cóż, jak mawiają, sztuka wymaga poświęceń) i przelewa je na wszystko, czego dotknie. Dlaczego to robi? Kto wie, pewnie miażdżenie ludzi i używanie ich jako farby sprawia mu przyjemność. Hm, zabrzmiało to dosyć makabrycznie. Dobrze, że mieszkańcy są tylko kreskówkowymi stworkami, inaczej De Blob musiałoby mieć oznaczenie 18+.  

  Skoro skończyliśmy opis „fabuły”, czas przejść do samej masa…, ekhm, rozgrywki. Sterowanie Blobem odbywa się jedynie za pomocą naszej myszki, co jest jedynym logicznym rozwiązaniem. Jest do dosyć przyjemna metoda – ruchy są gładkie i naprawdę czuć, że mamy kontrolę. Jeśli musielibyśmy używać kursorów, gra wiele by straciła. Gra stawia przed nami dwa wytyczone cele: po pierwsze – pomalować określone budynki, po drugie – zebrać monety. Mimo to, gra nie narzuca ich jako rzeczy, które musimy wykonać. De Blob to produkcja sandbox’owa, tzn. że nie jesteśmy ograniczeni do wykonania zadania określoną ścieżką, ba, nie musimy go wykonywać w ogóle, jeśli tego nie chcemy. Głównym celem jest powiem zebranie jak największej liczby punktów, by wpisać się na listę. Kolejny dowód na to, że highscore’y ciągle żyją i mają się dobrze. Za co zbieramy te punkty, możesz się zapytać? Za kolorowanie, oczywiście. Na szczęście nie jesteśmy ograniczeni jedynie do ubarwiania budynków, bowiem na swojej drodze spotkamy drzewa, samochody czy nawet pociągi, które wprost czekają, by coś z nimi zrobić. Niestety, najwidoczniej nie każdemu pasuje widok szalejącej po ulicach żywej kuli ociekającej farbą. Tak, w tej grze są przeciwnicy, a dokładniej oddziały specjalne iNKT, którzy wyglądają jak groteskowa wersja facetów w czerni. Ich zadaniem jest powstrzymać Bloba przed upiększaniem ich miasteczka przez… świadome dawanie się rozpaćkać na chodniku. Nie żartuję, ci kamikaze dosłownie wbiegają na gracza. Jak się jednak okazuje, ich poświęcenie nie idzie na marne, ponieważ Blob przejmuje ich czarny kolor, przez co ten nie może zmienić barwy. Jedyną możliwością jest, rzecz jasna, umycie się w pobliskim odpływie rzeki.  

  Domyślam się, że samo latanie po mieście i kolorowanie wszystkiego co popadnie wcześniej czy później ci się znudzi, więc opiszę na czym polegają dwa, wcześniej wspomniane, zadania. W pierwszym mamy za zadanie pomalować ważne budynki, które są zaznaczone na mapie. Jest ich naprawdę wiele, a każdy z nich wygląda inaczej. Mamy tutaj kościół, szkołę, stację kolejową czy dzwonnicę, czyli podstawowe rzeczy, które przychodzą do głowy kiedy myślimy o mieście. Jak się jednak okazuje, wyróżniają się one nie tylko kształtem. W przeciwieństwie do zwykłych kartonowych pudeł, na które natrafiamy co krok, te potrzebują określonego koloru, którym musimy je dotknąć. Najczęściej potrzebują one barwy, którą nie dysponują obywatele. W takich momentach musimy sięgnąć pamięcią do przedszkola i przypomnieć sobie jak łączyć farby tak, by otrzymać określony kolor. Jest to także świetny sposób na naukę dla dzieci, gdyż łączy przyjemną zabawę z myśleniem. Nie myśl jednak, że cała zabawa kończy się na połączeniu kilku barw. By zmienić na dobre wygląd budowli, niezbędne jest trafienie w ściśle określony punkt na ścianie. Czasami jest on tak nisko, że wystarczy doń podskoczyć, lecz najczęściej nie jest tak łatwo. Gra ułatwia zadanie, wyznaczając na drodze kolorowe strzałki wskazujące kierunek gdzie mamy iść, by trafić do celu, lecz możemy poszukać także własnej ścieżki, jeśli ta podana przez autora nam się nie podoba. Najbardziej frustrujący jest jednak trzeci warunek – wielkość. Najłatwiej będzie mi to wyjaśnić na przykładzie kuli śniegowej, która im bardziej się turla, tym jest masywniejsza. Podobnie jest z Blobem, gdyż rośnie proporcjonalnie z ludźmi, których asymiluje. Ilość warstw, które nosi ze sobą bohater, jest przedstawiona na przeznaczonym do tego pasku. Najczęściej wymagane jest ich pięć, lecz bywa również tak, że potrzeba ich więcej. Uważaj tylko by nie przesadzić, gdyż zdarzają się sytuacje, gdy nie mieścimy się w przejściu do miejsca, gdzie koniecznie musimy dotrzeć, by zaliczyć kolejną lokację. Niektórzy mogą nazwać to zamierzonym utrudnieniem, dla mnie to frustrujący błąd w projektowaniu poziomu. Jedyną możliwością w takiej sytuacji jest, podobnie jak po kontakcie z agentami, wskoczenie do wody, by zmyć z siebie całą tą pokrywę farby. Skoro mowa już o frustrujących błędach, spójrzmy na przechodniów. Najczęściej nie skupiamy na nich uwagi – są tylko źródłem kolorów, które beztrosko rozpryskujemy na chodniku i wtapiamy w siebie. Zdarzają się jednak chwile, gdy próbujemy ich ominąć, by nie zmienić barwy którą mamy. W takich momentach zauważamy ich prawdziwy brak inteligencji. Wielokrotnie byłem świadkiem sytuacji, gdy mieszkaniec z przerażeniem uciekał przede mną, po czym momentalnie stanął, zaczął bujać się w miejscu i po dłuższej chwili odszedł spokojnym krokiem. Wiem, że dawanie zaawansowanej inteligencji motłochowi nie ma sensu, ale, proszę, jeśli mają uciekać, lepiej niech robią to przez cały czas.  

  Na koniec została mi ostatnia misja. Polega ona na tym, by zebrać wszystkie porozrzucane po mieście monety, które, w przeciwieństwie do ważnych lokacji, nie są zaznaczone na mapie. Ze wstydem muszę stwierdzić, że nie udało mi się nigdy zebrać wszystkich monet, więc nie wiem tak naprawdę co się stanie, gdy skończymy to zadanie. Domyślam się jednak, że, podobnie jak wcześniejsze, służy ono jedynie zebraniu jak największej ilości punktów. Hm, o czym mógłbym więc jeszcze powiedzieć? Ach tak, miasto! Jak się okazuje, jest to mini wersja Utrechtu leżącego w środkowej Holandii. Nie znam tego miejsca i nigdy tam nie byłem, więc nie potrafię się wypowiedzieć na temat rzetelności autorów gry w kwestii przeniesienia tego miasta do wirtualnego świata. Mogę się wypowiedzieć jednak na temat tego co widzę, grając w De Blob. Miasto jest średniej wielkości, przypomina raczej duży poziom w grze (czym notabene jest) niż metropolię. Wiele budynków jest takich samych, lecz widać także dużo oryginalnych budowli. Mimo wszystko czuję się tak, jakbym poruszał się w kartonowym świecie, chociaż, kto wie, to pewnie przez ten kreskówkowy styl. Krótko mówiąc, widać, że autorzy chcieli urozmaicić ten świat, ale ograniczenia znacznie ich przerosły.  

  Spójrzmy na grafikę. Wszystko wygląda całkiem nieźle – modele postaci są solidne (szczególnie Bloba) , obiekty wyglądają nieźle, a budynki prezentują się dosyć dobrze. Sam silnik graficzny De Blob ma w chwili obecnej ponad sześć lat, więc to, co wyciągnęli zeń autorzy jest i tak niemałym osiągnięciem. Co ciekawe, gra obsługuje wysokie rozdzielczości panoramiczne, dzięki czemu nie miałem z nią problemów. Dźwięki brzmią dosyć dziecinnie, lecz nie ma się co dziwić, w końcu gry o kolorowaniu nie mogą być skierowane do innej grupy wiekowej (co rzecz jasna nie oznacza, że starsi nie mogą w nią grać) .  

  Jako podsumowanie niech świadczy fakt, iż De Blob trafił na rynek komercyjny, goszcząc na urządzeniach takich jak Nintendo Wii, DS i iPhone 3G. Dodam jeszcze, że IGN i Gamespy.com uważało ją za jedną z najlepszych gier na targach E3 w 2008 roku. Nie miałem przyjemności grać w tą wersję De Blob, więc nie potrafię powiedzieć ile elementów uległo zmianie. Wiem jednak, że darmowa wersja na pecety, którą właśnie kończę recenzować, to kawał świetnej gry logicznej i platformowej, która będzie służyć dzieciom jako nauka i zabawa, a tym starszym jako to drugie (chociaż, kto wie, może również jako pierwsze?) . Pomysł jest dosyć ciekawy i nawet trochę oryginalny, grafika jest przyjemna dla oka, a muzyka dla ucha. Całość sprawia, że frustrujące błędy bledną na tle zalet. Ode mnie – zdecydowane cztery na pięć gwiazdek.

Może Ci się spodobają

Castlevania Quest Horror Alex the Allegator 4 The New Satan Sam
KOMENTARZE

Wynik działania (5 + 6):

Regulamin
Gość:
Gość
+0
2011-08-09 19:41:46
fajna gierka
Mac Bad
+0
2010-06-14 13:27:30
Na prawo od tekstu recenzji jest przycisk "Pobierz grę"
Gość
+0
2010-06-14 12:45:59
jak ją pobrać???????
Gość
+0
2010-02-09 17:22:42
Nie oto mi chodziło mam ją na płycie
Gość
+0
2010-02-08 16:46:27
Gra jest darmowa, można kupić za to De Blob na Wii, ale to inna gra, pomimo podobnych założeń...
Gość
+0
2010-02-08 14:13:57
Super gra kupiłem ją
Gość
+0
2010-02-07 17:59:49
Racja, http://www.victorygames.pl/The-Blob już było
Gość
+0
2010-02-06 22:04:13
Polecam. Grałem daaaawno temu w demo: R.E.W.E.L.A.C.J.A. Zabawa na całego, sama radocha:D
Gość
+0
2010-02-04 18:46:47
Czy mi się zdaje czy kolejny raz recenzujecie tą samą grę? Wcześniej był "The Blob".
Pingwin
+1
2010-02-03 00:32:34
Questor...Ty to umiesz pisać dłuuugie teksty :-) . A grę zaraz sprawdzę...

1