PAMIĘTAJ MNIE:
1 / 2 lewo
Jan Giemza
3
Pobierz:
Dodany: 2014-05-31
Artykuł: Jan Giemza

grafika
muzyka
starcia wymagające myślenia
brak polskiej wersji
monotonia
źle wprowadzone elementy RPG
INFORMACJE
Gatunek: Platformowe
Licencja: komercyjna
Data wydania: 2014
Pobrań: 128
Producent: Ubisoft
Wymagania sprzętowe:
Dodatkowe opcje:
Kilku graczy przy 1 komputerze, Rekordy online
Język: Angielska wersja językowa Angielski
INNE Z TEMATU

 

Child of Light

Child of Light Child of Light Child of Light
OCEŃ

Dziwię się, że podczas prac nad tą grą nikt trzeźwo myślący nie palnął się w czoło i nie zawołał: „rany, co my właściwie robimy?!”.

 

Child of Light to typowy przykład developerskiej schizofrenii: gra jednocześnie wspaniała i bardzo przeciętna.

 

Zacznijmy od plusów. Największym jest bez wątpienia oprawa audiowizualna. Co prawda w grach staram się zwykle nie przywiązywać wielkiej wagi do grafiki i muzyki, ale w tym przypadku budowany przez nie klimat stanowi klasę samą w sobie. Za to, co stworzyli graficy z Ubisoftu, należy się im co najmniej podwyżka. To jedna z najpiękniejszych gier 2D (no dobra, pseudo-2D) wszech czasów.

 

Połowę zabawy spędzamy na walkach. Całkiem zgrabnie połączono w nich elementy turowe i czasu rzeczywistego. Dzięki temu starcia wymagają nie tylko zręczności, ale i strategicznego myślenia. Na wysokim poziomie trudności zaskakująco łatwo zobaczyć tu napis GAME OVER, zwłaszcza gdy natkniesz się na silniejszą grupę.

 

Niestety, po paru godzinach walki robią się długie i męczące, a jeśli zaczniemy omijać przeciwników, szybko odbije się to na nas czkawką. Wszystko dlatego, że Aurora (główna bohaterka) i jej towarzysze średnio co dwa starcia zdobywają nowy poziom doświadczenia, a wraz z nim nowe umiejętności. Jest ich naprawdę multum, co trochę zabija przyjemność z levelowania – wszak prawie po każdej walce możemy rozwinąć jedną z postaci.

 

Child of Light wygląda na tytuł dla dzieci, ale momentami jest zaskakująco hardkorowy. Zmieścił się tu nawet system craftingu, a znajdowane bonusy dodają np. „+1,5% do odporności na elektryczność”. Pod tym względem, chyba nawet Assassin’s Creed był bardziej przystępny dla niedzielnego gracza. Szkoda, że nie zdecydowano się na lokalizację: wszystkie dialogi pisane są wierszem (sic!) i przemykają po ekranie w szybkim tempie. Ja sam, znając angielski lepiej niż dobrze, musiałem się mocno skupić, by zrozumieć wszystkie te gry słowne i stylistyczne. Brak polonizacji to kolejny spory minus.

 

Produkcja Ubisoftu robi doskonałe wrażenie w pierwszej chwili, dość szybko jednak przekonujesz się, że rozgrywka jest monotonna i nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Przez to nawet fabuła wytraca tempo i pod koniec z niecierpliwością czeka się na napisy końcowe. Dwa razy krótsze Child of Light byłoby tytułem lepszym i pewnie bardziej dopracowanym. 


Może Ci się spodobają

Sonichaos Gormless Bubbling AVGN: Game Over
KOMENTARZE

Wynik działania (1 + 1):

Regulamin
Gość: